Rozdział piąty
Nie jestem już nastolatkiem?
Miłosierny dla palących
K
iedyś byłem abstynentem, nie paliłem i nie piłem, co zawdzięczałem wyjazdom na oazy wakacyjne. Ale też urządzałem awantury palącym, kiedy sięgali po papierosa w miejscach, gdzie nie wolno było palić. Na przykład w pociągu, w przedziałach dla niepalących. Jeżeli trzeba było, wzywałem konduktora, by zrobił porządek z opornymi. Teraz sam palę po różnych przeżyciach młodości i stałem się wskutek tego bardziej pobłażliwy. Rozumiem, co to znaczy — odczuwać głód nikotynowy. Człowiek staje się tolerancyjny, kiedy sam doświadczy jakiejś biedy...
Daniel, 1. 21
O, chwała ci za wielkie miłosierdzie! Właściwie Jezus powinien był opowiedzieć przypowieść o tobie, a nie o dobrym Samarytaninie. Oto młody człowiek, który świeci przykładem, wyrozumiały i tolerancyjny!
Obawiam się jednak, że u podłoża twojego nowego systemu wartości nie leży potrzeba dobroci i miłosierdzia, ale samousprawiedliwienia. Rozgrzeszając innych, cierpiących na podobną co ty dolegliwość, rozgrzeszasz samego siebie. Jeżeli chcesz być naprawdę z siebie dumny, rzuć palenie!
W podany przez ciebie sposób można przymknąć oczy na wszystko: w tym na alkoholizm i narkomanię, nie mówiąc już o takich detalach, jak szkolne wagary i złe oceny w indeksie na uczelni. A chyba nie o to ci chodzi?



